Pozostań silny mimo operacji i unieruchomienia

Usztywnienie kończyny po operacji nie powinno być powodem zaniechania aktywności. Niezaprzeczalnym faktem jest potrzeba ochrony integralności operowanych tkanek, jednak ciągle możemy pracować nad siłą i mobilnością bliższych i dalszych stawów. Konsekwentnie pozostanę w temacie biegaczy, jednak oczywiście możemy spojrzeć na zagadnienie z dalszej perspektywy i odnieść się analogicznie do urazów z bieganiem niezwiązanych.

Skutki unieruchomienia

W trakcie unieruchomienia, każde dwa tygodnie powodują spadek masy mięśnia o ok. 10% (może to oznaczać nawet 350 g mięśnia, to tyle, ile waży serce!), oraz spadek syntezy białek o 30%. Immobilizacja, leżenie w łóżku, czy brak ruchu w obciążeniu to degradacja kości, stawów i integralności tkanki mięśniowej (fajnym przykładem jest tutaj reakcja organizmu ludzkiego na stan nieważkości, którego doświadczają kosmonauci). Warto mieć tego świadomość, gdyż nierzadko w przypadku operacji stawu skokowego, czy kolana, zaleca się nawet 8 tygodni unieruchomienia!

Trening po unieruchomieniu

Jak już wspomniałem wcześniej, trening po unieruchomieniu danego stawu obejmuje aktywacje stawów powyżej i poniżej. Dla przykładu, w przypadku unieruchomienia kolana koncentrujemy uwagę na budowie siły i poprawie mobilności w stawie biodrowym i skokowym. Będą to różnego rodzaju rotacje, spięcia izometryczne, PAIL’s, RAIL’s (googlujcie w odniesieniu do pracy metodą Kinstretch – warto zadać sobie trochę trudu ;).

Należy pamiętać, że trening powinien obejmować także zdrową kończynę. Uważam za dobrą praktykę stosować te same obciążenia (intensywność) i objętości treningowe na każdą kończynę, nawet jeżeli ta „zdrowa” nie będzie miała wiele pracy do wykonania. Dzięki temu nie będziemy budować dysproporcji w sile pomiędzy nimi (dysbalans mięśniowy).
Żeby było trudniej zapamiętać zasady tej nie stosujemy w przypadku pracy nad mobilnością. Tutaj możemy śmiało poświęcić więcej uwagi stronie, która wyraźnie odstaje.

Macie pytania, wątpliwości? Piszcie w komentarzach.
Trenujcie na zdrowie:
Grzesiek Kozłowski